księga gości


2007
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
2005
sierpień
lipiec
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



Życie codzienne
moje





BLOG



















lzy



Coś pęka.
Pęka, na szczęście.

Szkoda, że dopiero teraz. Dobrze, że rozbijamy to kompletnie.

W poniedziałek powiedziałam Ci o Śwince.

Pokazałam Ci również tamte bloki.

Mistycznie się zrobiło.
2007-02-17 21:22:14 skomentuj (1)


Historia świnki part. 2 i 1/2
Dziękuję.

Dostałam od Ciebie Walentynkę.

Wieczorem. Wstyd mi było czekać cały dzień, ale tylko do momentu, w którym zobaczyłam świecącą się czerwoną lampkę.
Odesłałam Ci sms-ową Świnkę.

Niech żyje technologia.
2007-02-14 21:44:59 skomentuj (0)


Historia świnki part. 2
Gdybyśmy znali się tak dobrze przed tą tragedią, która się wydarzyła... najpewniej nigdy by do niej nie doszło.

Zbliżyły nas do siebie te wydarzenia, których nie zapomnimy nigdy i z którymi musimy żyć i walczyć codziennie.

To potworna pomyłka w czasie i przestrzeni. Tragikomedia pisana przez los.

Jeśli to, co piszę jest tylko moim wymysłem, uczuciami z głębi duszy, które się ujawniają i pozwalają na niekontrolowany rozrost kolejnych... jeśli się mylę... to nigdy nie wróci ład i porządek.

Obawiam się tego, że być może mam trochę racji, w tym, co napisałam na początku, a mimo tego nie zdecydujesz się nigdy na tak poważny krok.

Świnka z racji swojej nieśmiertelności czekać będzie wiecznie. Gorzej ze mną.
2007-02-14 13:41:30 skomentuj (1)


Wraz z nowy rokiem
... przyszło rozwiązanie.

Następnym razem dostaniesz po prostu w twarz.




Cała reszta czeka na rozwiązanie. Ale początek niezły :)
2007-01-03 21:11:33 skomentuj (1)


Rozwiązanie
...

pojawi się za parę lat.

Mam taką nadzieję.
Znajdę.

Może z nim, może z kim innym, może sama ze sobą.


Rok temu powiedziałam "nigdy" będąc doskonale absolutnie zupełnie pewną tego, co mówię.

A jednak i tym razem nie byłam.
2006-12-31 16:04:46 skomentuj (0)


Niebezpieczeństwo.....
.....Tak to określiłeś. Z grubsza.

Dla mnie to po prostu nadzieja.


To znak, najmniejszy, ale potężny. Pragnienie wypowiedziane przez Ciebie na głos. Nie w moich marzeniach.

Ile można zaryzykować, żeby choć na krok zbliżyć się do szczęścia. Znanego. Utraconego. Wytęsknionego. Realnego, choć tak dawnego. I choć tak dawnego - ani trochę nie zmienionego.

Tak naprawdę, zawsze będę tą pierwszą.
To już się stało. A przeszłości nie zmienisz.

Przyszłość możemy kształtować.
Trzymam się tej myśli najmocniej, jak umiem.
2006-12-26 20:15:04 skomentuj (0)


Nasz wspólny dom.
Uwielbiam wieczorne wyrzucanie śmieci.
Mam zsyp - nie zmarznę. Nie muszę schodzić siedmiu pięter w dół. Za to z wysokości wspaniale widać budynki, w których miało znaleźć się nasze mieszkanie.

W naszym mieszkaniu mieszka młode małżeństwo. Wzięli kredyt na pół życia, żeby kłócić się rano o łazienkę. Inaczej umeblowali pokoje, niż to sobie wyobrażałam. Niech będą szczęśliwi.

Lubię tam patrzeć. Ostatnio patrzyliśmy razem w tamtą stronę, wiesz?
2006-12-09 21:52:30 skomentuj (0)